Pomimo zajęcia przy malowaniu domu coś nie coś zrobiłam. Może nie są to wysokie loty. Osłonka na doniczkę jest jeszcze w stanie surowym. Może doczeka się jeszcze swojej kolejki do malowania.

Ze dwa lata temu kupiłam w markecie „coś” trudno mi nazwać do czego mogło to służyć. Jednak zbieractwo zwyciężyło. Przeleżało to w szafie długi czas, w tym roku wyciągnęłam z szafy i powstało „coś ładnego(?)” poprzednim kolorem była jasna terakota i jakoś do niczego mi nie pasowała. Przetworzone przedmioty prezentują się teraz lepiej.

Ostatnie jesienne słońce zachęca do spacerów po okolicy, a te zdjęcia przedstawiają drogę przed moim domem


I to na tyle dzisiaj :D.

Czytaj dalej